Kolejna wspaniała sobota

 

Busia: W sobotę 9. 09. 2017 odbył się doroczny i już XXI Memoriał Mariusza Mleczki - sportowy Memoriał dla osób o różnych niepełnosprawnościach w Czechowicach. Staraliśmy się godnie reprezentować naszą Trzynastkę w czasie rozgrywek sportowych w grupie UWAGA !!!! (teraz następują werble i fanfary) już 5 osób spośród nas.
Bo swoją obecnością i UDZIAŁEM w rozgrywkach wsparli nas, tzn. Marka, Jurka i mnie, Marysia Wyszomirska i Daniela Łukasiewicz. A dodatkowo w rozgrywkach wzięli udział także nasi małżonkowie, tzn. mąż Danieli - Zdzichu, mąż Marysi Rysiek i mój mąż Józek...
Panowie spisali sie na medal, a najwyższej klasy, bo ZŁOTY zdobył Zdzisek w pchnięciu kulą. Całkiem nieźle spisywali się nasi mężowie także w rzucie oszczepem, na ten przykład Ryszarda wyróżniono dyplomem za V miejsce. Mój Ukochany tym razem nie zdobył żadnego miejsca, ale będzie trenował, więc Rychu i Zdzichu, miejcie sie na baczności... 

Marek zdobył medale we wszystkich kolorach: najlepszy, bo ZŁOTY, był w pchnięciu kulą siedząc, wynik na miarę SREBRA zdobył w biegu na wózkach, a na BRĄZ zapracował sobie rzucając oszczepem na siedząco... Nasz Jurek startował w dwóch konkurencjach: w rzucie oszczepem i w pchnięciu kulą. W rzucie oszczepem w pozycji siedzącej był drugi i na jego szyi zawisł SREBRNY medal...
Muszę koniecznie dodać, że pchnięcie kulą czy rzut oszczepem z pozycji siedzącej są ZDECYDOWANIE trudniejsze niż stojąc. Zawodnicy mogący poruszać sie na nogach mogą też wziąć dobry rozbieg i rzucić dalej. Byle w ostatnim momencie przed progiem zdołać sie zatrzymać i nie spalić rzutu...
Marysia była BEZKONKURENCYJNA w biegu na kulach i rzecz jasna uhonorowano ją ZŁOTYM medalem. Startowała także w rzucie oszczepem na stojąco i zdobyła SRERO...
Daniela z mężem jechali do nas z nastawieniem "spotkamy się i pokibicujemy" i choć początkowo nie chcieli brać bezpośredniego udziału, to jednak później zdecydowali się zapisać do konkurencji w pchnięciu kulą, a mąż Danieli, o czym już pisałam, także w rzucie oszczepem; swoją decyzją zrobili mi BARDZO MIŁĄ niespodziankę i dali DUUUUŻOOOO radości.

Oprócz zdobytych medali, każdy z nas otrzymał całkiem niezły upominek - komplet pościeli z grubej kory. Był oczywiście poczęstunek w postaci kawy, herbaty, wody
i świeżutkiej, jeszcze ciepłej, drożdżówki oraz przepysznej grillowanej kiełbaski z dodatkiem warzyw...
Ja także brałam udział w rozgrywkach, jednak najważniejsze było dla mnie to, że grono reprezentantów naszej Trzynastki poszerzyło sie o dwie, a właściwie o cztery osoby. Tak, o 4, bo musimy to przyznać, że nasi współmałżonkowie biorą bezpośredni udział w naszej niepełnosprawności poprzez wszelką pomoc, jaką nas codziennie otaczają. Dlatego - tak uważam - mają pełne prawo należeć do grona Szczęśliwej Trzynastki i to niekoniecznie z tytułu choroby PPS... Tą drogą, publicznie, chcę im bardzo podziękować za wszystko, co dla nas robią...

Dzień był bardzo udany, pogoda dopisała -  było słonecznie i ciepło   Dla mnie było to najfajniejsze pół dnia tego roku. 

Poniżej kilka fotek zrobionych w czasie rozgrywek przeze mnie, przez Jurka i przez męża Marysi .

 

 

 

 

 

Daniela: Tak było. Busia pięknie wszystko opisała. Dodam tylko, że medal, z którym dumnie paraduję, zdobył mój mąż. Bardzo się cieszę, że w tym roku nic mi nie przeszkodziło i mogłam się spotkać z Busią, Markiem, Marysią i Jurkiem. Cieszę się, że mogłam poznać mężów Busi i Marysi. Bardzo też podobało się mojemu mężowi
i z wielką radością zawitamy do Czechowic w przyszłym roku oboje. Mam plan, by też zdobyć jakiś medal.

 

fot. Bogusława i Józef Toton, Jerzy Jacek Kurczab i Ryszard Wyszomirski